Urologia to nie tylko onkologia

2 kwietnia 2025 / Kampania edukacyjna "Kompendium zdrowia"

Urologia to nie tylko onkologia

Urologia przyszłości, innowacyjne metody leczenia, śródmiąższowe zapalenie pęcherza moczowego i zmieniająca się świadomość pacjentów – o tym wszystkim opowiada prof. Piotr Chłosta.

Jest pan uznawany za pioniera w wielu obszarach urologii i autorytet nie tylko w Polsce. Jak się pan czuje w tej roli?

W ogóle nie czuję się w ten sposób. Odbieram pani słowa jako miły komplement. Uważam, że w życiu każdego lekarza poczucie, że zbliża się do doskonałości, jest pierwszym krokiem w kierunku przepaści. Po prostu trzeba robić najlepiej to, co się umie. Jestem pełen pokory wobec własnych działań i wiem, ile jeszcze można zrobić dobrego. Poza tym uważam, że na sukces lidera pracuje cały zespół. Harmonijna współpraca z ludźmi jest kluczowa na każdym szczeblu.

Poza wykształceniem medycznym ma pan także wykształcenie muzyczne i wciąż aktywnie uprawia pan muzykę. Co było pierwsze – miłość do muzyki czy medycyny?

Pierwsza była muzyka. Jestem skrzypkiem z wykształcenia, choć niepełnego. Ukończyłem Szkołę Muzyczną im. Grażyny Bacewicz we Wrocławiu. Potem postanowiłem oddać się służbie ludziom i zostać lekarzem. Studia medyczne odsunęły mnie trochę od grania, ale w czasie wolnym wciąż realizuję się muzycznie.

Pana zamiłowanie do muzyki zaowocowało m.in. powstaniem zespołu EndoPower, w którym gra pan z kolegami po fachu, innymi urologami. Skąd pomysł na taką formację?

Wiedząc, że każdy z nas ma wykształcenie muzyczne, postanowiliśmy spróbować wspólnie zagrać. Szybko jednak okazało się, że potrzebujemy lidera, profesjonalnego muzyka i kompozytora. Tak powstał EndoPower. Nazwa zespołu wzięła się od słowa „endourologiaˮ, dziedziny, z którą wszyscy byliśmy związani, oraz „powerˮ, czyli wewnętrznej siły, którą – pomimo naszego wieku – wciąż mieliśmy.

Zagraliśmy wiele koncertów, nie tylko dla lekarzy. Nagraliśmy też dwa albumy z tekstami Jacka Cygana i Rafała Bryndala. Obecnie koncertuję z formacją „Trzynasta w Samo Południe”, która ma na koncie dwie bardzo udane płyty. Lubię grać ostry rock and roll. Ten gatunek muzyczny najbardziej odzwierciedla mój temperament.

Czy zamiłowanie do muzyki wpływa na pana pracę jako lekarza? Znajduje pan jakieś związki między tymi dziedzinami?

Oczywiście, że tak. Praca urologa, chirurga układu moczowego, często toczy się na sali operacyjnej, gdzie kluczowa jest harmonijna współpraca całego personelu. Tak jak w muzyce, gdzie harmonia instrumentów daje zadowolenie odbiorcy, tak w medycynie dążymy do zdrowia pacjenta. Ważne są trening, systematyczne ćwiczenie i doskonalenie umiejętności, bo zarówno muzyka, jak i medycyna wymagają nieustannej pielęgnacji. To jak płynięcie łódką pod prąd – wystarczy na chwilę odłożyć wiosła, a już zaczynamy się cofać.

Co skłoniło pana do wyboru urologii jako specjalizacji?

Urologia wydawała mi się rozsądną i elitarną dyscypliną. Charakteryzuje się skomplikowanymi zabiegami i leczeniem opartym na faktach uzyskanych dzięki rzetelnej diagnostyce. Nie ma tu miejsca na operacje typu „otworzy się i zobaczyˮ.

Jednocześnie trudna dostępność do wielu narządów i dynamiczny rozwój urotechnologii sprawiają, że to fascynująca dziedzina. Urologia XXI wieku oparta jest na zdobyczach endoskopii, chirurgii laparoskopowej i robotycznej, a także na rozwoju urologii czynnościowej. To wszystko składa się na piękno tej dyscypliny, którą jestem zarażony jak wirusem. Urologia to miłość mojego życia i mówię to z pełnym przekonaniem, a moja małżonka doskonale to rozumie.

Jakie są obecnie najczęstsze schorzenia urologiczne, z którymi zgłaszają się pacjenci?

Współczesna urologia to w dużej mierze uroonkologia, czyli leczenie nowotworów. To poważny problem, bo aż 25 proc. wszystkich nowotworów stanowią nowotwory urologiczne. Dominują nowotwory prostaty, pęcherza moczowego, nerki i jądra. Ale urologia to nie tylko onkologia. Zajmujemy się również leczeniem rekonstrukcyjnym, naprawą urazów, leczeniem kamicy i zaburzeń czynnościowych dróg moczowych. Coraz większą rolę odgrywa farmakoterapia, zarówno przed-, jak i pooperacyjna.

Chciałabym porozmawiać o śródmiąższowym zapaleniu pęcherza moczowego (IC). Jak często się je diagnozuje, jakie są objawy i czy można je uznać za chorobę rzadką?

Do pewnego stopnia tak. Szacuje się, że w Polsce jest około tysiąca pacjentów z tym rozpoznaniem. Diagnoza tej choroby nie jest łatwa, ponieważ rozpoznanie stawia się przez wykluczenie innych schorzeń. Niestety, przebieg choroby jest trudny, a dostępne metody leczenia opierają się głównie na łagodzeniu objawów. Należą do nich przede wszystkim naglące parcia na pęcherz, częstomocz dzienny i nocny, ból i wreszcie krwiomocz o pochodzeniu nienowotworowym. Te objawy nie tylko obniżają istotnie jakość życia, ale w ogóle uniemożliwiają normalne funkcjonowanie w społeczeństwie.

W urologii mówimy, że kiedy występują już owrzodzenia, to pęcherz „płacze krwawymi łzamiˮ. Krew w moczu jest spowodowana powstaniem charakterystycznych owrzodzeń w pęcherzu moczowym, zwanych wrzodami Hunnera. Jednak takie same objawy może dawać wiele różnych chorób, m.in. nowotwory, stany zapalne, kamica pęcherza moczowego. Rozpoznanie śródmiąższowego zapalenia pęcherza moczowego stawia się głównie przez wykluczenie tych chorób.

Na jakim etapie choroby pacjenci trafiają zwykle do gabinetu urologa i ile czasu mija do chwili postawienia diagnozy?

Średni okres od wystąpienia objawów do rozpoznania i wdrożenia leczenia to od około trzech do dziesięciu lat. Rozpoznanie w ciągu kilku miesięcy zdarza się bardzo rzadko. W tym czasie dochodzi do rozwoju zmian w pęcherzu – określamy to mechanizmem kuli śnieżnej. Z chwilą rozpoznania w miarę upływu czasu objawy są coraz bardziej groźne. U wielu pacjentów mogą być już miejscowo znacznie zaawansowane.

Gdy zapada diagnoza, jakie są możliwości leczenia?

Celem leczenia przyczynowego zapalenia śródmiąższowego pęcherza jest odtworzenie uszkodzonej warstwy nabłonka, zahamowanie pewnych mechanizmów immunologicznych, a właściwie aktywacji neuronalnej w pęcherzu moczowym, i kontrola nad miejscową reakcją zapalną, czyli zapobieganie dalszym powikłaniom, które mogą się rozwinąć w wyniku takiej choroby. Leczenie jest zazwyczaj kilkuetapowe.

Stosuje się terapię behawioralną, farmakoterapię i chirurgię. Terapia behawioralna obejmuje ćwiczenia pęcherza moczowego. Postępowanie drugiego rzutu to farmakoterapia. Polisiarczan pentozanu sodu (PPS) jest tutaj postępowaniem z wyboru. Niekiedy kojarzy się go z innymi lekami, nawet uspokajającymi.

Postępowanie trzeciego i czwartego wyboru to stosowanie duloksetyny, gabapentyny i pregabaliny, jak i leczenie chirurgiczne poprzedzone bardzo często wlewkami dopęcherzowymi.

Postępowanie z pierwszego wyboru jest zarezerwowane tylko dla stadiów choroby, które nie powodują istotnego upośledzenia jakości życia, dla najłagodniejszych, początkowych stadiów. W większości przypadków leczenie musi być skojarzone z leczeniem doustnym.

Powyższy tekst jest fragmentem dłuższego materiału z publikacji pt.: „Kompendium zdrowia” dostępnej na kompendium.pl.

Całą publikację w formacie PDF i kompletny materiał mogą Państwo pobrać i przeczytać na kompendium.pl.